Scimitar - Scimitarium II - (2026)
Zespół Scimitar pochodzący z Danii, powrócił z drugą częścią płytę "Scimitarium II", po udanym debiucie z ubiegłego roku. Kapela gra połączenie heavy metalu z poważnym black metalowym zacięciem, gdzie jest surowość, złożoność oraz progresywne brzmienie.
Utwór tytułowy "Scimitarium II" atakuje połączenie klasycznego heavy metalu z black metalowym żarem oraz progresywnością, opowiadając o przejściu przez labirynt, gdzie każdy krok ma znaczenie oraz następuje przemiana, to niczym jak zaklęta broń, pełna napięcia, ruchu. Piosenka "A Reverence Warning" jest bardzo gęsta, epicko powolna, a każdy riff ma znaczenie, perkusja powoduje napięcie, jakby coś zbliżało się w ciemności. Wokal jest ostrzegający, jak echo w podziemnej świątyni. Kompozycja "Lunacy Jewels" prowadzona jest w stylu klasycznego heavy metalu, z black metalową surowością oraz progresywną dramaturgią. Riffy są raz melodyjne, raz niepokojące. Perkusja buduje atmosferę, a wraz z wokalem jeszcze bardziej podbiją napięcie, opowiadając o szaleństwie ukrytym w pięknie. Kawałek "Magnetic Venom" jest ciężki, prowadzone w duchu klasycznego heavy metalu z black metalu. Riffy są tutaj hipnotyczne oraz powtarzalne, co też powoduje, że wciąga głębiej, niczym kolejna dawka trucizny. Wyczuwalny niepokój, zagrożenie, mrok oraz siła, która przyciąga i niszczy w fascynującym obliczu. Numer "Through Lava Lit Roads To Lavilenda Pt. II " jest bardzo niepokojący, refleksyjny, emocjonalny, przypominając podróż przez świat graniczny, gdzie piękno i zagrożenie splatają się w jedną opowieść. Album zamyka utwór "Mobula Mobular" który trwa ponad 13 - minut, gdzie gitary są falujące, bardzo klasyczne brzmiące w połączeniu heavy i black metalu. Kompozycja rozwija się warstwowo, ukazując mrok, złowieszczą wizję które piękno i groza są nierozdzielne, pokazując o spotkaniu z siłą która jest niepojęta. Ambientowy oddech daje przestrzeń i głębię.
"Scimitarium II" to album, który brzmi jak metalowy rytuał gęsty, ceremonialny, pełen napięcia, jakby każdy utwór był kolejnym krokiem w mrocznej podróży. Brzmienie opiera się na ciężkich, warstwowych gitarach zakorzenionych w klasycznym heavy metalu, ale wzbogaconych o black metalową chropowatość i progresywną złożoność. Perkusja działa jak puls w ciemności: raz pędzi, raz zwalnia, zawsze budując atmosferę zagrożenia. Wokal jest jasny, ale podszyty niepokojem, jak głos przewodnika, który zna naturę mroku, przez który prowadzi słuchacza.
Moja ocena: 3,5/5

%20Kaine%20-%20Extinctions%20End%20-%2028.06.2026.jpg)
.webp)
Komentarze
Prześlij komentarz