Hellgrimm – Resurrection - (2026)


 

                    Hellgrimm to power trio z Teksasu, działające od 2018 roku, które zanurza się w mrocznych rewirach uzależnień, śmierci i wewnętrznych demonów. Ich muzyka splata fikcję z rzeczywistością, tworząc opowieści o zniszczeniu, odkupieniu i nieustannym balansowaniu na granicy światła oraz cienia. Rytmiczne, ciężkie melodie przeplatają się tu z przejmującymi solówkami, a przenikliwy wokal niesie w sobie echo nadziei, jakby wskazywał drogę wyjścia z mroku, choć nie obiecywał, że będzie ona prosta.Na czele tego triumwiratu stoją Jerry Connor, gitarzysta i główny autor utworów, oraz Erica Missey, perkusistka i wokalistka, której głos potrafi być jednocześnie surowy, uwodzicielski i niepokojąco szczery. Podczas koncertów zespół wspierają utalentowani basiści: Johnnie Kay, Adrian Cavazos, Shawn Mitchell, Miriam Darnell oraz Joshua Pechawer, każdy z nich dokłada własny akcent do żywego, pulsującego brzmienia Hellgrimm. Ich muzyka to mocne riffy, chwytliwe refreny i aura tajemnicy, która przenika cały materiał. Choć nie próbują rewolucjonizować gatunku, doskonale wiedzą, jak przykuć uwagę słuchacza i nie pozwolić jej uciec. Szczególnie wyróżnia się połączenie zadziornej, ciężkiej gitary z kobiecym, pełnym charakteru wokalem, które nadaje ich twórczości niepowtarzalny, drapieżny ton. 13 lutego tego roku Hellgrimm wypuścił swój długo wyczekiwany, szósty album studyjny "Resurrection",krążek, który domyka wcześniejsze wątki, a jednocześnie otwiera nowe drzwi w ich mrocznej, pełnej napięcia narracji.

 

                    Utwór "Murder On My Mind" już od początku atakuje ciężkim i mrocznym rockiem z dużą ilością gęstych riffów oraz surowego wokalu, z gotyckim elementami, opowiadając o kimś kto stoi na granicy własnych emocji. Słyszalny jest psychiczny ciężar, trauma oraz obsesyjne myśli. Piosenka "Reign Of Terror" wybrzmiewa jak mroczna scena, gdzie rock łączy się metalowym pazurem, z emocjonalną ostrością. Słychać tutaj marszowy rytm, tworząc atmosferę zagrożenia, o strachu, emocjonalnym zniewoleniu. Kompozycja tytułowa "Resurrection" ma tutaj Black Sabbathowe inspiracje, z surowością, wciąga jak bagno, stonerowe oblicze z hipnotycznym psychodeliczny charakter, opowiadając o walce z demonami, śmiercią oraz uzależnieniem. Kawałek "Embrace" jest mroczny, złowieszczy oraz duszny, opowiadając o objęciu własnego mroku, oraz konfrontacji z tym, co boli. Autobiograficzne emocje są tutaj przerobione na symboliczne obrazy. Numer "Dead Superstar" brzmi mrocznie epitafium dla upadłej ikony, w atmosferę gniewu i rozczarowania, opowiadając o rozpadzie mitu, gwieździe, rozczarowania światem i autodestrukcji, która pożera własną legendę. Utwór "Voodoo Man" ma blues - rockowy wydźwięk, z ciężkim napięciem oraz duszną atmosferę oraz surowością, opowiadając o kontroli i manipulacji, obsesji, toksycznej relacji w emocjonalnym uścisku z gotyckim mrokiem, południowego rockiem. Piosenka "Ride Or Die" z gęstą atmosferą, prezentując opowieść o lojalności na granicy destrukcji, o ucieczce i pościgu oraz wyborze drogi. Kompozycja "Dog Trash Must Die" prezentuje heavy rocka z punkową zadziornością oraz metalowym pazurem, które tną bardzo mocno, opowiadając o odcięciu się od kogoś toksycznego, tworząc narrację o katharsis. Kawałek "Outcast" brzmi jak ciężka, duszna reinterpretacja utworu Kreatora, gdzie jest więcej gotyku, gęstego i brudnego brzmienia, z rockowym wydźwiękiem oraz prezentuje refleksyjny okres Kreatora z końca lat 90 - tych. Numer "Shooting Stars" brzmi jak melancholijna rockowa scena z przestrzennym brzmieniem, opowiadając o chwilowym rozbłysku nadziei, o ucieczce z dusznego miejsca, o samotności. Utwór "Sympathy For The Devil" jest ciężki rockowym rytuałem o brudnym obliczu, prezentując surowość zamiast taneczną lekkość oryginału, oraz niesie niepokojącą szczerość, z dumą wieńcząc album. 

 
                    Resurrection” to mroczna, ciężka rockowa opowieść o powrocie z ciemności. Album buduje spójny świat z gęstych, brudnych gitar, stabilnych, mocnych rytmów i wokalu, który balansuje między surową agresją a zranioną emocjonalnością. Każdy utwór jest tu jak scena z tej samej historii, o demonach, uzależnieniach, gniewie, wykluczeniu i próbach ocalenia siebie. Płyta działa jak filmowy ciąg obrazów z ciężkimi, dusznymi kompozycjami i momentami melancholii. 

Moja ocena: 4,5/5
 

Komentarze

Popularne posty