Gozu – Gozu VI - (2026)


 

                    Założony w 2008 roku w Bostonie zespół Gozu szybko wypracował własny znak rozpoznawczy: przesterowane, gęste jak dym fuzz‑riffy, wyniosłe, niemal soulowe harmonie wokalne oraz kompozycje oparte na wyrazistym, pulsującym groove’ie. To muzyka, która idzie pewnym krokiem, ciężka, elegancka, z charakterystycznym napięciem unoszącym się między instrumentami. Obecny skład prowadzi Marc Gaffney, wokalista i gitarzysta, którego ekspresyjny, pełen emocji śpiew pozostaje jednym z najmocniejszych filarów brzmienia. Towarzyszą mu Doug Sherman na gitarze, Joe Grotto na basie oraz Mike Hubbard na perkusji, muzycy grający z pewnością siebie i chemią typową dla artystów, którzy doskonale wyczuwają swoje instynkty i potrafią budować napięcie jednym spojrzeniem. Po trzech latach przerwy Gozu wracają z nowym wydawnictwem "Gozu VI", albumem, który brzmi jak kolejny krok w ich mrocznej, elegancko brutalnej ewolucji. 

 

            Utwór "Corinthian Leatherface" od samego początku jest ciężki oraz duszny, strzelając wybuchem emocji, z soulową melodią, grunge'ową energią oraz gęstymi gitarami, oraz wokalem który stoi na granicy wytrzymałości, o emocjonalnym wypaleniu. Słychać tutaj wyraźnie wpływy Queen oraz surowości stonerowej. Piosenka "Midnight Express" brzmi jak ucieczka przez labirynt emocji, z stonerową mocą, rockowym uderzeniem oraz wrażliwością, z ciężką oraz pełną napięcia atmosferą opowiadając o ucieczce, wewnętrznym pościgu, nawiązując do kultowego filmu Midnight Express. Słychać tu wyraźnie rocka z lat 70 - tych z psychodeliczną aurą. Kompozycja "Killer Khan" jest masywna, ciężka, brutalna, pełna napięcia, nawiązując do legendarnego wrestlera Masashiego Ozawy, znanego jako Killer Khan, ikony lat 70. i 80. Pełno tutaj stoner - doomowego grania z nieustępliwością. Kawałek "Corner Lariat" jest lekki, spokojniejszy, wręcz balladowo, odwołując się do motywu ciosu kończącego, gdzie zespół potem ujawnia sobie stoner i doom rockowe oblicze. Pełno tu dramaturgii, emocji oraz napięcia w eleganckim stylu. Numer "Banacek" jest jak wejście w neonowy półmrok z intensywnością, ciężkością oraz melodyjnością z precyzyjnymi brzmieniem, pokazując postać detektywa, który działa w cieniu w świecie pełnym dymu i napięcia, tworząc klimat sceny w barze o północy. Utwór "They Did Know Karate" jest jak sekwencja uderzeń, które trafią bardzo celnie, gdzie jest mowa o ukrytej sile, co wygląda bardzo niepozornie, i potrafi zaskoczyć. Piosenka "Gimme The Lute" opowiada o determinacji i odzyskiwaniu kontroli, w bardzo klasycznym wydaniu. Album zamyka kompozycja "Corvette Summer" gdzie wszystko brzmi jak nocna jazdę przez pustę ulice, w ciężkim stylu, ale też z filmową lekkością oraz duszną atmosferą, odwołując się do filmu Corvette Summer z 1978 roku, historii o poszukiwaniu czegoś utraconego, o drodze, która staje się ważniejsza niż cel. Zespół prezentuje emocjonalny pejzaż, oraz jazdę w stronę czegoś nieuchwytnego 


                    "Gozu VI" to album, który sunie przez półmrok jak ciężka, elegancko brudna maszyna, gęsty fuzz, powolny groove i duszna, soulowa narracja Marc’a Gaffneya tworzą spójną, noir‑ową opowieść. Brzmienie jest masywne, ale płynne; riffy pracują szeroko, perkusja bije jak równy puls, a wokal prowadzi całość z intensywnością bardziej wyznania niż krzyku. Tematycznie płyta krąży wokół napięcia, presji, ucieczki, walki i odzyskiwania kontroli. Każdy utwór jest jak osobny rozdział nocnej historii, o bohaterach balansujących między gniewem a dyscypliną, między pragnieniem a ciężarem, między mrokiem a elegancją. To album o ludziach, którzy idą przez ciemność z podniesioną głową.

Moja ocena: 4/5 

          

Komentarze

Popularne posty