Melissa Bonny - Cherry Red Apocalypse - (2026)


 

                "Cherry Red Apocalypse" to najbardziej osobisty projekt Melissy Bonny, powstały jako zapis kilku lat emocjonalnych przemian i twórczego dojrzewania. Album łączy pełną autonomię artystki, od pisania tekstów po współtworzenie muzyki, z wsparciem doświadczonych producentów i instrumentalistów, dzięki czemu staje się jej najpełniejszą, najbardziej szczerym wypowiedzią artystyczną. Brzmieniowo to nowoczesny metal o szerokiej dynamice: od ciężkich, pulsujących riffów i agresywnych rytmów, przez elektroniczne elementy, aż po delikatne, intymne ballady. Produkcja nadaje całości filmowy rozmach, a wokal Bonny swobodnie przechodzi między potężną ekspresją a czułą wrażliwością. Album działa jednocześnie jak emocjonalna spowiedź i spektakularne muzyczne widowisko. 

 

                    Utwór "I’m A Monster" od samego początku jest mroczny, oraz nowocześnie wyprodukowany z ciężkością oraz elektronicznymi elementami, ale nie brak tu symfonicznych wstawek. Dynamiczny wokal Melissy robi robotę oraz wprowadza intensywność oraz kontrast. Refren jest chwytliwy oraz melodyjny. Tematycznie wszystko mówi o fałszywych oskarżeniach, oraz opowiada o toksycznej relacji i przerzuceniu winy. Piosenka "Snake Bite" z gościnnym udziałem Yu Umehary dodaje piosence charakterystycznego kontrastu, wzmacniając dynamikę oraz podkreślają międzykulturowy dialog. Słychać tutaj ostrość, drapieżność oraz bitewny charakter opowiadając o walce z przeciwnikiem. Kawałek "Devil On My Tongue" łączy nowoczesne brzmienie metalu z ostrością, opowiadając o gniewie, potrzebie wypowiedzenia prawy oraz rozliczeniu się z kimś. Z kolei numer "The Teeth Of My Thieves" opowiada o emocjonalnym wyczerpaniu oraz ranach zadawanych przez ludzi, którzy wykorzystują bohaterkę. Brzmieniowo jest to ciężki, mroczny i intensywny kawał muzyki z atmosferą napięcia. Utwór "Afterglow" ma w sobie ogrom emocji oraz intensywnej jazdy bez trzymanki, oraz przestrzeni. Refleksja i melancholia robią tu swoje. Piosenka "Highs And Lows" opowiada o akceptowaniu życiowych wzlotów i upadków jako drogi do wolności, z dużą ilością delikatności i spokojnego brzmienia z czystym emocjonalnym wokalem. Kawałek "Crescent Moon Interlude" to krótki przerywnik, zbudowanym z mówionych partii trzech wokalistek Melissy Bonny, Adrienne Cowan oraz Fabienne Erni. Dużo tutaj minimalistycznych elementów, wręcz ambientowych ora oparciu na przestrzennych dźwiękach. Z kolei numer "Spellbound" opowiada o zauroczenia, ale też ma w sobie coś mrocznego oraz melodyjnego. Szybkie i mocne granie robi robotę z elektroniczno - symfonicznym tłem co też jest magiczne oraz hipnotyczne. Utwór tytułowy "Cherry Red Apocalypse" ma sobie filmowo - kinową atmosferę z dużą ilości przestrzeni oraz emocji. Z kolei piosenka "I Don’t Like You" opowiada o odcięciu się o odcięciu się od toksycznej osoby. Melissa Bonny czaruje swoim głosem w przebojowej otoczce, dodając elektroniczne elementy, wyraźnie słychać, że jest tutaj zabawa muzyką i dźwiękami. Kawałek "Oh No!" opowiada o spirali strachu, poczuciu że własny umysł staje się przeciwnikiem, a brzmieniowo jest ciekawe, tworząc atmosferę ataku paniki. Numer "Mama, Let Me Go" to czuła autobiograficzna ballada o dorastaniu i potrzebie pójścia własną drogą z dużą ilością delikatności i ciepła. Słychać tutaj subtelność, intymność. Tekst opowiada o wdzięczności za dom, o wspomnieniach, które bohaterka zabiera ze sobą, oraz o pragnieniu, by spełniać marzenia, nawet jeśli oznacza to odejście. To jeden z najbardziej emocjonalnych i jasnych momentów albumu, pokazujący miękką, ludzką stronę Melissy Bonny. Album zamyka utwór "Snow On Mars" który opowiada o tęsknocie za światem, który się rozpada. Brzmieniowo jest chłodno, melancholijnie oraz przestrzennie, tematycznie łączy obrazy postapokaliptyczne z marzeniem o schronieniu poza zasięgiem zniszczenia.



                    "Cherry Red Apocalypse" jako całość działa jak emocjonalna podróż przez najbardziej intensywne doświadczenia Melissy Bonny od gniewu i konfrontacji, przez lęk, aż po czułość, nostalgię i potrzebę odrodzenia. Album jest spójny tematycznie, ale różnorodny brzmieniowo: łączy nowoczesny metal, elektronikę, symfoniczne tła i intymne ballady, tworząc szerokie spektrum nastrojów. Produkcja nadaje mu filmowy rozmach, a wokal Bonny pełen siły, ale też wrażliwości, spaja wszystkie elementy w jedną opowieść. To płyta, która nie boi się skrajności, potrafi być ciężka i agresywna, ale też delikatna i introspektywna. Dzięki temu staje się nie tylko zbiorem piosenek, lecz także osobistym manifestem artystki, pokazującym jej dojrzałość, autonomię i gotowość do mówienia własnym głosem. Album zostawia słuchacza z poczuciem, że przeszedł przez czyjś wewnętrzny kataklizm i zobaczył, jak z chaosu rodzi się nowa siła.

Moja ocena: 4/5 


 

Komentarze

Popularne posty