Fili Bibano’s Fortress – Death Is Your Master - (2026)


 

                    Fortress powstał w 2016 roku w Whittier w Kalifornii, grając tradycyjny heavy metal. Po wydaniu pierwszej EP‑ki zespół zaprezentował w 2021 roku debiutancki album "Don’t Spare The Wicked", wydany nakładem High Roller Records. Aby odróżnić się od innych grup o tej samej nazwie, formacja działa obecnie jako Fili Bibano’s Fortress, nawiązując do założyciela Fili Bibiano, znanego również z zespołu Intranced. Na drugim albumie, "Death Is Your Master", Bibiano odpowiada za gitarę, bas i syntezatory. Towarzyszy mu perkusista Joey Mancaruso, a na wokalu pojawia się nowy frontman Juan Aguila. Materiał został nagrany głównie w należącym do Bibiano Black Light Studio w Gardena (Kalifornia), z dodatkowymi sesjami w Brothers Marc Studio. Produkcją całości zajął się sam Bibiano. Aguila zastąpił dotychczasowego wokalistę Chrisa Nuneza, którego głos można jednak wciąż usłyszeć w utworze "Blackest Night". 

 

                    Utwór "Flesh And Dagger" rozpoczyna płytę, od razu bezpośrednim riffem, z porywającą grą, oraz wściekłą i nieokiełznaną eksplozją. Słychać wyraźnie zakorzenione w heavy metal lat 80 - tych brzmienie. Co ciekawe w piosence "Savage Sword" bardzo mocno wybrzmiewa epicki i podniosły motyw. Heroiczna postawa, oraz można mieć wrażenie, jakby słuchało się tutaj połączenia heavy i power metalu z dużą ilością melodyjnego grania. Momentami wokal przypomina mi Erica Adamsa z Manowar, co też jest dla mnie na duży plus. Kawałek "Fugitive" łączy ze sobą finezję Yngwie Malmsteena oraz z twórczością Dokken, jest to wszystko rozpędzające, precyzyjne, wyraziste w pełnym calu. Ewidentnie jest w brzmieniu melancholia, atmosfera lat 80 - tych z duża ilością surowości. Numer "Night City" balansuje pomiędzy hard rockiem, heavy metal a AOR, co też pokazuje różnorodność brzmienia zespołu, oddaje się nostalgii, ale echa Europe, Journey, Survivor oraz Scorpions są tutaj na wskroś słyszalne. Dramatyzm, ekspresja oraz dramaturgia podbudowana mroczną otoczką robi podwójnie wrażenie. Utwór "Blackest Night" został nagrany z Chrisem Nunezem i jest tradycyjnym hymnem metalowym, stanowiącym łącznik między debiutanckim albumem a najnowszym studyjnym dziełem zespołu Fortress, oraz słychać tutaj inspirację takich legend jak Riot,Omen, Judas Priest, wszystko podaje w ognistej formie. Piosenka "Maze" połączy ze sobą power metal z ponownie twórczością Yngwiego z neoklasycznym precyzją, finezję oraz ekspresyjną grą. Album zamyka kawałek "B.Y.O.D." miażdżąc wszystko po drodze, z ciężkością, agresją, posiadając thrash metalowe brzmienie, ale też mieszając to z inspirację zespołem Liege Lord, co też potwierdza ciekawość brzmienie.   

                    

                    Fortress stawia na różnorodność, bezpośredniość oraz inspirujące solówki. Słychać wyraźnie inspirującą grę, z dużo ilością dynamicznego podejścia, oraz neoklasycznego brzmienia. To krążek z kunsztem i głębokim przywiązaniem do klasycznego metalu. Zespół nie musi wyważać drzwi, po prostu brzmi świeżo ze swoim charakterystycznym sznytem. 

Moja ocena: 4/5


 

Komentarze

Popularne posty