Enshine - Elevation - (2026)


 

                    "Elevation" zespołu Enshine to podróż w głąb melancholijnego, kosmicznego doom metalu, w której ciężar gitar spotyka się z eteryczną elektroniką i filmową atmosferą. Projekt, założony przez Jari Lindholm (gitary, kompozycje) oraz Sébastiena Pierre’a (wokal, teksty), od lat wyróżnia się charakterystycznym połączeniem melodyjności i monumentalnego brzmienia. Elevation, będący kolejnym etapem ich muzycznej ewolucji po albumach Origin i Singularity, rozwija tę estetykę jeszcze szerzej — zarówno pod względem przestrzeni dźwiękowej, jak i emocjonalnej głębi. Warto zwrócić uwagę na okładkę, która idealnie oddaje ducha płyty chłodna, futurystyczna, pełna światła i przestrzeni, jakby wyjęta z wizji samotnej wędrówki przez nieznane światy. To wizualne dopełnienie muzyki, która od lat buduje tożsamość Enshine muzyki balansującej między doom metalową masywnością a ambientową lekkością. 

 

                    Utwór "Shimmering" od początku prezentuje melancholijne ozdobnikami, narastające melodie w bardzo chwytliwym wydaniu, które przypominają mocno Insomnium czy też Omnium Gatherum. Zespół ma w sobie surowość, epickość oraz charakterystyczne granie. Piosenka "Heartbliss" łączy w sobie ostrość wokalu z eteryczną warstwą instrumentalną, która jest intensywna, melancholijna oraz ma w sobie ładunek emocjonalny. Słychać tutaj kojącą i marzycielską odsłonę melodyjnego death metalu z nastrojową magią, która zapada w pamięć. Kawałek "Where The Sunrise Is Felt" zapewnia mocniejsze riffy z dużą ilością ostrości z bardzo wyrazistą aurą. Z kolei numer "Distant Glow" jest w pełni instrumentalny, w którym dominują klawisze, a różnorodność i wszechstronność zespołu jest bardzo ciekawa i wyrazista. Utwór "The Moment" narasta i napędza się swoim brzmieniem, z ciężką aurę, gestą doomową atmosferą oraz świetnymi melodiami prowadzącymi. Piosenka "The Purity Of Emptiness" w której riffy są potężniejsze, sekcja rytmiczna ma w sobie grzmiące podejścia, posiadając bogatą atmosferę z emocjonalnym wydźwiękiem. Melancholia gra tutaj pierwsze skrzypce z uwodzicielskim wydźwiękiem. W kawałku "Soar To Fall" jest spokojniejszy, refleksyjny oraz bardzo ciepły, gdzie czysty wokal buduje atmosferę bezpieczeństwa, ale surowy wokal wybucha energią i pasją, ten kontrast powoduje emocjonalną głębię i dynamikę. Z kolei numer "Reignite" rozładuje napięcie, balans między kontrastami, i daje poczucie pośpiechu i ulotności, oraz z dumą zamyka płytę. 

 

                    "Elevation" to album, który potwierdza, że Enshine wciąż potrafi łączyć ciężar doom metalu z przestrzenią i melancholią w sposób absolutnie unikatowy. To nie jest płyta, która zaskakuje rewolucją,raczej taka, która konsekwentnie rozwija własny język muzyczny, dopracowując go do niemal filmowej perfekcji. Każdy utwór buduje tu spójną, emocjonalną opowieść, a charakterystyczne połączenie gitar, klawiszy i wokalu Pierre’a tworzy atmosferę, w której łatwo się zatracić. Jeśli wcześniejsze wydawnictwa Enshine były podróżą przez kosmiczne pejzaże, "Elevation" jest ich panoramicznym ujęciem szerokim, dojrzałym i pełnym detali. 

Moja ocena: 4/5 

 

Komentarze

Popularne posty