Zeromind - Resurrection - (2026)
Zeromind to metalowy zespół z San Francisco, który po 19 latach przerwy wrócił z nową energią i nowym albumem "Resurrection". Grają mieszankę nu metalu, rapcore’u i ciężkiego alternatywnego rocka, z mocnymi riffami, podwójnymi wokalami i nowoczesną, dopracowaną produkcją. Zespół tworzą: Eric Henderson – wokal prowadzący, Leopoldo Larsen – gitara prowadząca / wokal wspierający, Daniel Tambini – gitara, Shane Peterson – gitara basowa. Mark Tambini – perkusja.
Utwór "Home Of The Dead" jest bardzo krótki, intensywny z wyraźnie mrocznym, krytycznym tonem i symbolicznym uderzeniem. Piosenka "Fire In The Sky" jest energetyczna, bezpośrednia z detonatorem emocji, z dużą ilością agresywnego podejścia, z charakterystycznym refrenem oraz jasnym przekazem. Kawałek "My Prison" jest naładowany emocjonalnie, w którym czuć duszą atmosferę, elementy uwięzienia oraz narastające napięcie psychicznie. Klaustrofobiczny klimat, z buntem przeciw sobie, co trzyma w miejscu. Tekstowo nawiązuje do walki z własnymi ograniczeniami. Numer "Don't Walk Away" jest bezpośredni, w którym utrzyma się metalowa energia i ciężar, a w centrum jest lęk przez utratą. Utwór "Out Of Time" posiada dużo dynamiczność, nerwowość, w tym jest muzyczna gonitwa z własnym cieniem, o poczuciu presji, z intensywnością oraz szybką grą, ale początkowo jest to ballada, która narasta, w potężniejsze dźwięki. Piosenka "Enemy" ma w sobie dużo zadziorności, bezpośredniego podejścia z konfrontacyjną postawą, gdzie zespół stawia słuchacza w centrum konfliktu. Z kolei kawałek "Where All Dreams Die" jest bardzo mroczny, fatalistyczny oraz ciężki, opowiadający nie tylko o upadku nadziei, ale buduje cały pejzaż, jakby słuchacz wchodził do miejsca, gdzie marzenia naprawdę umierają. Numer "Dead To Me" jest bezlitosny, gdzie nie ma miejsca na niedopowiedzenia. Słychać ostre riffy, zimny wokal oraz refren bardzo chwytliwy, idealny do wykrzyczenia na żywo. Utwór "The Last Breath" jest jakby podsumowaniem, ponieważ brzmi jak ostatnia scena filmu, w której wszystko już się wydarzało, a bohater stoi na granicy końca i początku, nie ma tutaj patetycznego podejścia, lecz hymnowe. Z kolei piosenka "Rise Again" podnosi na duchu, z energetyczną dawką mocy oraz emocjonalnym restartem. Tutaj słyszymy o wstaniu z kolan, z wyraźnym ciągiem do przodu. Kawałek "Voices" jest psychologiczny, niepokojący, zanurzający się w chaosie własnych myśli, z hipnotyczną warstwą liryczną oraz muzyczną. Numer "New Beginning" otwiera drzwi na światło, nadzieję, i nowy początek, ale słychać ból z narastającym brzmieniem. Utwór "Empire In Decay" wyraża epickość, obrazowość, z dużą ilością monumentalnego grania o wizji imperium które rozpada się powoli, od środka, jakby gniło pod własnym ciężarem. Płytę zamyka piosenka "Last Of The Sun" z emocjonalnym pożegnaniem, oraz symbolicznego podejścia. Dużo tutaj warstwy przemijalności, gdzie pewne rzeczy po prostu muszą odejść, by inne mogły się narodzić, z atmosferyczną przestrzenią, wieńcząc dzieło.
"Resurrection" to album, który idealnie trafi w gusta każdego fana metalu. Ciężkie, mięsiste riffy, porywające solówki, epickie harmonie i potężna, progresywna perkusja tworzą tu spójną, energetyczną całość. Wokal jest melodyjny, a zarazem drapieżny oraz świetnie współgra z intensywną warstwą instrumentalną, dodając kompozycjom charakteru i emocjonalnej głębi. Produkcja jest nowoczesna i solidna, ale nieprzesadnie wypolerowana, zachowuje naturalną surowość, dzięki której brzmienie pozostaje autentyczne i organiczne. "Resurrection" czerpie pełnymi garściami z klasycznych metalowych fundamentów, a jednocześnie brzmi świeżo i współcześnie, prezentując to, co zespół postrzega jako swoje wymarzone, w pełni własne brzmienie.
Moja ocena: 4,5/5

.jpg)

Komentarze
Prześlij komentarz