Avatar – Don’t Go In The Forest - (2025)
31 października "Don’t Go In the Forest" Avatar wydał kolejny album. Zespół powstał w 2001 roku, i odwołuje się między innymi do melodyjnego death metalu i nu metalu. Najnowsze wydawnictwo pokazuje różnorodność dźwiękową, i dodając jeszcze maskaradę, nieco teatralności oraz chwytliwego podejścia. Avatar został ukształtowany przede wszystkim przez melodyjny death metal In Flames z dodatkowymi wpływami muzycznymi pochodzącymi z industrialnego stylu Rammsteina, Marilyna Mansona i Ministry.
Utwór "Tonight We Must Be Warriors" już od samego początku, porusza, pobudza, słychać wyraźnie emocje, chwytliwość, zadziorności oraz melodyjność w każdym calu. Marszowe granie w takim rytmie, przejmujące gwizdy oraz refren który jest bardzo wyrazisty, robi dodatkową robotę. Zespół odpowiednio wszystko równoważy. To pokaz epickości i patosu na start. Piosenka "In The Airwaves" również uderza mocno z dużą porcją melodyjności, ostrego wokalu death metalowego, oraz rytmu który jest agresywny, ale wszystko jest bardzo melodyjne. Szybkie tempo oraz progresywne elementy potęgują efekt, z furią. Można tutaj usłyszeć wpływy In Flames szczególnie wczesnego etapu twórczości. Kawałek "Captain Goat" ma w sobie dużo piracko, szantowskim akcentów oraz ostrością oraz dynamizmem. Hipnotyczne, mocne granie, powoduje uśmiech na twarzy, z pomyślanymi akcentami. Numer tytułowy "Don’t Go In The Forest" wpada w ucho, ma w sobie dużo energii, moc oraz pomysłowość. Zespół odpowiednio wykorzystuje mrok, melodię oraz chwytliwość. Co ciekawe sam początek nawiązuje do gotyckiego metalu co wywołuje nostalgię oraz wyraźnie wzmacnia poziom. Utwór "Death And Glitz" jest też mroczny, złowieszczy a przy tym bardzo zaraźliwy, chwytliwy. Słychać tutaj bardzo taneczne rytmy z elementami glam metalu z lat 80 oraz groteskowo - teatralnym podejściem. Piosenka "Abduction Song" uderza mocno agresywnym i bezkompromisowym podejściem. Miażdży, chwyta oraz nie puszcza. Napędzające dźwięki i brzmienie są tutaj obecne, a mroczne i filmowe akcenty dopełniają dzieła. Kawałek "Howling At The Waves" pokazuje emocjonalność oraz balladowe podejście, z różnorodnością oraz wszechstronność wokalu Johannesa Eckerstroma, ze względu na czysty wokal, jak i growl. Dużo tutaj przejmujący elementów z fortepianem oraz syntezatorami. Mroczne oraz filmowe elementy powodują ciarki i poczucie poruszenia serca. Numer "Dead And Gone And Back Again" wybrzmiewa bardzo nastrojowo, filmowo oraz ma swój charakter, nie puszcza, posiadając funkowe elementy oraz melodyjność. Chwytliwe, mocno oraz wpadające w ucho akcenty podwyższają poziom. Utwór "Take This Heart And Burn It" ma w sobie połączenie death metalu i progresywnej melodii z mocą. Ciężkie i wyraziste brzmienie zespołu z ostrym wokalem, z teatralnością gry oraz odpowiednim klimatem. Piosenka "Magic Lantern" ma w sobie również teatralność, mrok, zadziorność oraz nastrojowość. Hipnotyczny charakter nadaje uroku, jest niesamowicie chwytliwy. Co ciekawe można tutaj usłyszeć nieco inspiracji The Beatles z niepokojącymi akcentami.
Zespół po raz kolejny potwierdza swój wyrazisty i charakterystyczny styl. Avatar pokazuje kreatywność, wszechstronność z odpowiednią narracją i opowieścią. Słychać, tutaj dbanie o drobnostki i poszczególne elementy które są spójne i powodują że ten album jest po prostu świetny w słuchaniu i odbiorze.
Moja ocena: 5/5
.jpg)

Komentarze
Prześlij komentarz